Produkty w tej gazetce
TO NAS INSPIRUJE Amerykańska aktorka i tancerka była jedną z największych gwiazd Złotej Ery Hollywood, trwającej od przełomu lat 20. i 30. do 50. XX wieku. W „Gildzie” zagrała tytułową femme fatale uwikła- ną w miłosny trójkąt. Do historii kina przeszła scena, w której Gilda, ubrana w czarną satynową kreację bez ramią- czek, śpiewa piosenkę „Put the Blame on Mame” (zwal całą winę na mnie), a jednocześnie wykonuje zmysłowy ta- niec, w czasie którego zdejmuje jedną z długich rękawiczek. Sukienka stała się symbolem zmysło- wości, szyku glamour i ugruntowała gwiazdorski status Rity. Dopasowana maxi z bardzo wysokim, sięgającym połowy uda rozcięciem została stwo- rzona przez Jeana Louisa, późniejszego zdobywcę Oscara (otrzymał go w 1956 roku za kostiumy do filmu „The Solid Gold Cadillac”). Projektant współpra- cował także z takimi gwiazdami, jak Katharine Hepburn i Marlena Dietrich. Legendarna blondynka zapisała się w historii kina i popkultury nie tylko dzięki seksapilowi. Marilyn Monroe, choć najczęściej obsadzana „po warun- kach”, zagrała też kilka poważnych ról, które pokazały jej talent. Pamiętne były także jej filmowe kostiumy. Do najsłynniejszych sukienek aktorki na pewno należy ta z filmu „Mężczyźni wolą blondynki”. W ikonicznej jasno- różowej kreacji z gigantyczną kokardą z tyłu wykonała piosenkę „Diamonds Kręcona 15 września 1954 roku na Manhattanie scena z białą sukienką w roli głównej przyciągnęła około 5000 widzów. Choć wykonano aż 14 ujęć, hałas rozentuzjazmowanego tłumu uniemożliwił wykorzystanie materiału — w filmie widzimy zdjęcia powstałe w studiu. Are a Girl's Best Friend” (diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny). Suknię zaprojektował William „Billy” Travilla. Bliźniaczą kreację nosiła Ma- donna w teledysku „Material Girl” z 1984 roku. Jednak żadna filmowa scena boskiej MM, a tym samym i sukienka, nie jest tak rozpoznawalna jak ta ze „Słomiane- go wdowca”. Reżyser Billy Wilder wy- myślił, że Marilyn ma stanąć na wy- wietrzniku metra i pozwolić powiewom powietrza rozwiewać plisowany, roz- kloszowany dół wiązanej na szyi kre- acji. Za projekt znów odpowiadał Tra- villa. Nazwał go „głupiutką sukienką”. Trudno stwierdzić, czemu właśnie ta sukienka stała się znakiem rozpoznaw- czym ekranizacji opowiadania Truma- na Capote i jedną z najsłynniejszych filmowych kreacji. Być może zachwyca swoją prostotą, a może to urok Audrey Hepburn lub granej przez nią Holly Golightly miały na to wpływ. Jak po- wstała ta kreacja? W 1961 roku Hubert Givenchy zapro- jektował do sceny otwierającej komedię „Śniadanie u Tiffany'ego” małą czarną. Hepburn zabrała dwie kopie sukienki >
| Nazwa | Szczególy |
|---|