Produkty w tej gazetce
hoć w wielu domach są spo- rym przedsięwzięciem, dzi- siejsze wiosenne porządki są niczym przy ogromie pracy, jaką mu- siały w nie wkładać wiejskie gospody- nie ponad sto lat temu. Ich najwięk- szym problemem nie było to, że nie miały odkurzaczy ani nowoczesnych środków czyszczących, ale to, że w ów- czesnych kuchniach korzystano z otwartych palenisk. Oznaczało to mnóstwo tłustej sadzy osiadającej na ścianach i sufitach. Była bardzo trudna do usunięcia, więc zamalowywano ją rozpuszczonym w wodzie wapnem. Nie zawsze to pomagało i bywało, że czerń wciąż prześwitywała. Dawne gospody- nie z Zalipia — wsi położonej około pół- torej godziny samochodem od Krako- wa i niedaleko Tarnowa - znalazły na to sposób. ODOZDOBNYCH KLEKSÓW PO WZORY ZKWIATÓW Najpierw za pomocą pędzli nanosiły ozdobne kleksy z sadzy rozpuszczonej w mleku, nazywane packami. Na po- czątku XX wieku zaczęły zastępować je kolorowymi kwietnymi kompozycja- mi, które podpatrzyły u malarza pracu- jącego w kościele parafialnym w pobli- skim Gręboszowie. I tak narodziła się tradycja upiększania domów, która trwa do dzisiaj i sprawia, że Zalipie to jedna z najpiękniejszych polskich wsi. - Prymitywne farby wapienne, którymi dysponowały ówczesne gospodynie, nie pozwalały na zdobienie ścian zewnętrz- nych, bo malunki zmywał pierwszy deszcz. Ozdabiano jedynie podmurów- ki, ciągle brudzone przez rozbryzgi wo- dy z pozbawionych rynien dachów - wyjaśnia Ewelina Sokołowska, dyrek- torka Gminnego ośrodka kultury Dom Malarek w Zalipiu. Co roku w długi weekend po Bożym Ciele w Zalipiu odbywa się konkurs „Malowana Chata” na najpiękniej przyozdobiony dom. Organizują go Muzeum Okręgowe w Tarnowie i Dom Malarek. Po raz pierwszy został zorganizowany w 1948 roku Z czasem zaczęto ozdabiać sprzęty do- mowe, meble, a nawet ubrania. Izby zali- piańskich domów stały się piękne, kolo- rowe, wręcz bajkowe. Aż w końcu wraz z pojawieniem się wodoodpornych farb malowane kwiaty i inne motywy wyszły na zewnątrz. Podpatrując jedna drugą, zalipiańskie malarki stworzyły niepisany kanon zdo- bienia domu i obejścia. - Malowano we wzory krótszy bok domu, nazywany za- tyłkiem, a wejście i okna otaczano ry- sunkowymi wieńcami. W środku kon- centrowano się na większej z dwóch izb. Pod powałą, czyli sufitem, malowano szlaczki, pod świętymi obrazami - wieńce, a duży piec dekorowano bukie- tami i biegnącymi wzdłuż jego krawędzi ornamentami — opisuje nasza rozmów- czyni. Tak upiększonemu domowi uro- ku dodawały pomalowane naczynia, meble i inne sprzęty. hebe.pl hebe 151
| Nazwa | Szczególy |
|---|