Zapytanie musi mieć od 2 do 50 znaków.
Reklama
Reklama


Aktualna gazetka Hebe - Ważna od 20.08 do 28.08 - Strona nr 24

Reklama
Reklama
Reklama
Gazetka Hebe 20.08.2026 - 28.08.2026
Gazetka Lidl - Katalog alkoholi mocnych 3 sie, 2026 - 30 sie, 2026
Lidl - Katalog alkoholi mocnych
3 sie, 2026 - 30 sie, 2026
Gazetka Netto - Katalog BTS_2026 26 lip, 2026 - 31 sie, 2026
Netto - Katalog BTS_2026
26 lip, 2026 - 31 sie, 2026
Gazetka DINO - Gazetka 34 / 2026 19 sie, 2026 - 25 sie, 2026
DINO - Gazetka 34 / 2026
19 sie, 2026 - 25 sie, 2026
Gazetka POLOmarket - Gazetka POLOmarket 19 sie, 2026 - 25 sie, 2026
POLOmarket - Gazetka POLOmarket
19 sie, 2026 - 25 sie, 2026
Zobacz następną gazetkę


Reklama



Reklama


Reklama

Produkty w tej gazetce

$ DOBRY POCZĄTEK wozimy je do Lublina. Dlatego w tygo- dniu niemal codziennie jedno z nas spędza tak popołudnie. Opowiedzmy też o waszej drugiej lo- kalizacji - W Polach. W Drzewach rozwijaliśmy stopniowo. W pewnym momencie uznaliśmy jed- nak, że nie chcemy już rozbudowywać tego miejsca, żeby nie zgubić jego idei — ciszy i prostoty. Tymczasem zaczęły pojawiać się pytania od grup twór- czych, które oprócz noclegu szukały też wspólnej przestrzeni do pracy. W Drze- wach nie było na to miejsca - działka jest niewielka. Widzieliśmy po obłoże- niu (rezerwacje robimy nawet dwa lata do przodu), że zapotrzebowanie jest ogromne. Zrozumieliśmy, że skala jest za mała i że naturalnym krokiem jest com/hebepolska rozwój — ale w innej formule. Szukali- śmy nowej lokalizacji. Zwłaszcza że chcieliśmy uciec nieco bardziej do natu- ry - Nałęczów się rozrasta i już nie mieszkaliśmy w głuszy. Któregoś dnia Kuba wybrał się na rower i znalazł „to” miejsce. Cztery hektary pod lasem, ze starym, opuszczonym gospodarstwem. Nie zamieszkaliśmy tam, bo nie chcieli- śmy pozbawiać dzieci kontaktów z ró- wieśnikami. Stamtąd musielibyśmy za- wozić je na każde spotkanie. Tak po- wstało W Polach - duża przestrzeń warsztatowa w odbudowanym domu oraz nowe apartamenty. Organizujemy tu wesela, zjazdy jogowe. Współpracu- jemy lokalnie z ludźmi, którzy nas wspierają. Wiele robimy sami, ale sporo rzeczy możemy też zorganizować na miejscu — z dobrymi cukiernikami, ku- charzami, sprawdzonymi ekipami. Ro- bimy kolacje plenerowe, zaręczyny, ślu- by. Powstał też staw kąpielowy, planuje- my ceremonie na pomoście. W Polach promujecie polską sztukę. Byliśmy w Lublinie na wernisażu prac Kamila Stańczaka, malarza zyskujące- go coraz większą popularność. Urzekł nas motyw podróży i przyrody w jego malarstwie - współczesnym, z pazu- rem, trochę abstrakcyjnym i nieoczy- wistym. Idealnie pasowało do naszego miejsca. Pomyślałam, że kupimy jeden, dwa obrazy. Poznaliśmy jednak Kami- la, który stwierdził, że nie chce sprzeda- wać przypadkowych prac — woli stwo- rzyć dla nas cykl. A potem okazało się, że jego żona to moja koleżanka z li- ceum. Świat jest naprawdę mały. Każdy apartament ma w nazwie inny owoc — przedstawiony na obrazie Kamila. In- spiracją był stary sad, w którym pobu- dowaliśmy W Polach. Macie plany na przyszłość? Chyba przyszedł moment, żeby trochę zwolnić i skupić się na chwili obecnej, zamiast wciąż pędzić. Chcemy się za- trzymać i pielęgnować, co stworzyli- śmy. To wystarcza nam do zawodowej satysfakcji i pozwala być blisko dzieci. Czujesz się spełniona? Tak. Sukces naszych miejsc daje mi po- czucie, że idziemy w dobrym kierunku. A kiedy patrzę na dzieci — samodzielne, ciekawe świata i życzliwe — myślę, że tu też wykonaliśmy dobrą pracę. To pięk- ne mieć własne miejsce, tworzyć je po swojemu i móc tak zarabiać. Czuję sa- tysfakcję. Choć wciąż mam nowe po- mysły — bo ja się zmieniam i razem ze mną dojrzewają moje marzenia. e FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Najnowsze gazetki

Reklama
$ DOBRY POCZĄTEK wozimy je do Lublina. Dlatego w tygo- dniu niemal codziennie jedno z nas spędza tak popołudnie. Opowiedzmy też o waszej drugiej lo- kalizacji - W Polach. W Drzewach rozwijaliśmy stopniowo. W pewnym momencie uznaliśmy jed- nak, że nie chcemy już rozbudowywać tego miejsca, żeby nie zgubić jego idei — ciszy i prostoty. Tymczasem zaczęły pojawiać się pytania od grup twór- czych, które oprócz noclegu szukały też wspólnej przestrzeni do pracy. W Drze- wach nie było na to miejsca - działka jest niewielka. Widzieliśmy po obłoże- niu (rezerwacje robimy nawet dwa lata do przodu), że zapotrzebowanie jest ogromne. Zrozumieliśmy, że skala jest za mała i że naturalnym krokiem jest com/hebepolska rozwój — ale w innej formule. Szukali- śmy nowej lokalizacji. Zwłaszcza że chcieliśmy uciec nieco bardziej do natu- ry - Nałęczów się rozrasta i już nie mieszkaliśmy w głuszy. Któregoś dnia Kuba wybrał się na rower i znalazł „to” miejsce. Cztery hektary pod lasem, ze starym, opuszczonym gospodarstwem. Nie zamieszkaliśmy tam, bo nie chcieli- śmy pozbawiać dzieci kontaktów z ró- wieśnikami. Stamtąd musielibyśmy za- wozić je na każde spotkanie. Tak po- wstało W Polach - duża przestrzeń warsztatowa w odbudowanym domu oraz nowe apartamenty. Organizujemy tu wesela, zjazdy jogowe. Współpracu- jemy lokalnie z ludźmi, którzy nas wspierają. Wiele robimy sami, ale sporo rzeczy możemy też zorganizować na miejscu — z dobrymi cukiernikami, ku- charzami, sprawdzonymi ekipami. Ro- bimy kolacje plenerowe, zaręczyny, ślu- by. Powstał też staw kąpielowy, planuje- my ceremonie na pomoście. W Polach promujecie polską sztukę. Byliśmy w Lublinie na wernisażu prac Kamila Stańczaka, malarza zyskujące- go coraz większą popularność. Urzekł nas motyw podróży i przyrody w jego malarstwie - współczesnym, z pazu- rem, trochę abstrakcyjnym i nieoczy- wistym. Idealnie pasowało do naszego miejsca. Pomyślałam, że kupimy jeden, dwa obrazy. Poznaliśmy jednak Kami- la, który stwierdził, że nie chce sprzeda- wać przypadkowych prac — woli stwo- rzyć dla nas cykl. A potem okazało się, że jego żona to moja koleżanka z li- ceum. Świat jest naprawdę mały. Każdy apartament ma w nazwie inny owoc — przedstawiony na obrazie Kamila. In- spiracją był stary sad, w którym pobu- dowaliśmy W Polach. Macie plany na przyszłość? Chyba przyszedł moment, żeby trochę zwolnić i skupić się na chwili obecnej, zamiast wciąż pędzić. Chcemy się za- trzymać i pielęgnować, co stworzyli- śmy. To wystarcza nam do zawodowej satysfakcji i pozwala być blisko dzieci. Czujesz się spełniona? Tak. Sukces naszych miejsc daje mi po- czucie, że idziemy w dobrym kierunku. A kiedy patrzę na dzieci — samodzielne, ciekawe świata i życzliwe — myślę, że tu też wykonaliśmy dobrą pracę. To pięk- ne mieć własne miejsce, tworzyć je po swojemu i móc tak zarabiać. Czuję sa- tysfakcję. Choć wciąż mam nowe po- mysły — bo ja się zmieniam i razem ze mną dojrzewają moje marzenia. e FOT. MATERIAŁY PRASOWE
Reklama
Reklama

Kontynuując przeglądanie tej strony akceptujesz użycie plików cookie.

Nazwa Szczególy